piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 29: Chwila normalności

   Clary obudziła się szczęśliwa. Po raz pierwszy od dłuższego czasu. Po umyciu się i przebraniu w czyste ubrania, myślała co powie reszcie. To było oczywiste, że nie może im wyznać prawdy, choć bardzo tego chciała. Postanowiła postąpić z nimi, tak jak z Jace' em, ponieważ nie umiała znaleźć lepszego sposobu, aby dali sobie spokój. Liczyła na to, że Jonathan jej pomoże w tej rozmowie. Jeszcze dzisiaj ma się odbyć rozmowa z Luke' em o jej matce. Żywiła wielkie nadzieje w odnalezienie jej. Biorąc kilka uspakajających oddechów, wyszła z pokoju kierując się do kuchni, bo umierała z głodu. Po drodze została zatrzymana przez Jonathana.

-I jak się czujesz? - spytał.

-Nie najgorzej. Nic mnie nie boli oprócz pleców - odpowiedziała zgodnie z prawdą.

Resztę drogi przebyli razem w ciszy. Mieli szczęście, ponieważ w kuchni nie było nikogo. Clary zaczęła przygotowywać kanapki z tym, co znalazła w lodówce sobie i swojemu bratu. Dziewczyna czuła, że Jonathan zbiera się na odwagę by zacząć jakiś temat. Wiedziała chyba o czym to będzie rozmowa. Z resztą nie trudno było się domyślić. Przez tą ciszę czuła się nieswojo. Słychać było tylko dźwięk noża, który uderzał co jakiś czas o deskę.

-Clary, co będzie teraz? Co zamierzasz zrobić? - spytał w końcu.

Dziewczyna przerwała swoją pracę i odłożyła nóż, odwracając się w stronę brata.

-Tak szczerze to nie mam pojęcia - powiedziała westchnąwszy. - Nie wiem, czy jest w ogóle jakaś szansa, że uda mi się wypędzić tego demona. Chyba najlepszym wyjściem będzie ... - Przerwała słysząc zbliżające się kroki.

Do kuchni weszła Isabelle. Widząc Clary, podeszła do niej i przytuliła ją pytając, jak się czuje. Clary dała jej taką odpowiedź, jaką Jonathanowi. W tej kwestii nie zamierzała kłamać. Chwilę później usiedli we trójkę przy stole i zjedli śniadanie. Isabelle ciągle ukradkowo spoglądała na Jonathana. Clary od razu to spostrzegła. Nie wiedziała, co ma o tym myśleć, ale jak na razie nie podejrzewała niczego.

-Clary masz może jakieś plany na dziś? - spytała Isabelle.

-Nie, jak na razie nie - odpowiedziała Clary.

-O to świetnie - ucieszyła się czarnowłosa. - To może miałabyś ochotę spotkać się dzisiaj z Simonem?

-No pewnie! - wykrzyknęła rudowłosa. - Kiedy idziemy?

Isabelle już miała udzielić jej odpowiedzi, gdy do kuchni wszedł Jace, przerywając rozmowę.

-Gdzie idziecie? - spytał zbliżając się do stołu.

Siadając do stołu, Jace zmierzył wrogim spojrzeniem milczącego Jonathana. Morgenstern nie był mu dłużny. Usiadłszy wziął kanapkę z talerza, który był na środku stołu. Jedząc śniadanie patrzył wyczekująco na dziewczyny.

-Nie twoja sprawa, gdzie idziemy, ale jeśli cię to tak bardzo interesuje, to do Simona - odparła władczo Isabelle.

-Idę z wami - powiedział automatycznie blondyn.

Isabelle potrząsnęła głową z niedowierzaniem. Patrzyła oburzona na swojego przybranego brata. Najwyraźniej nie zamierzała z nim wychodzić. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej i ze złością wpatrywała się w Herondale' a.

-No co? - spytał zdziwiony chłopak.

-Nie idziesz z nami - zawyrokowała Izzy.

-Ale Clary... - zaczął.

-Clary zadba sama o siebie, a jak nie, to ja to zrobię - odparła z rosnącą złością. - Nie musisz za nią chodzić, jakbyś był pod wpływem jakiegoś zaklęcia.

-No ale... - Jace zaniemówił.

Isabelle nie czekając, aż jej brat coś jeszcze doda, chwyciła Clary za ramię z zamiarem opuszczenia kuchni. W ich ślady udał się Jonathan. Gdy zamierzali wyjść z pomieszczenia i udać się do swoich pokoi, w drzwiach zatrzymała ich Maryse. Twarz miała zmęczoną. Chyba zarwała ostatnią noc.
-Oznajmiam, że wszyscy mają się stawić w bibliotece po kolacji. Macie się nie spóźnić - oznajmiła wszystkim poważnym i mocnym tonem po czym wyszła. 

Wszyscy popatrzyli kolejno po sobie. Każdy przypuszczał w jakiej sprawie miało się odbyć to zgromadzenie. Najszybciej z zamyślenia ocknęła się Isabelle, która pociągnęła Clary za ramię w celu popędzenia jej. Wyjaśniła jej w drodze do pokoi, jak zaplanowała to wyjście. Jej rozmówczyni tylko kiwała głową. Przy pokoju czarnowłosej zatrzymały się na chwilę. 

-Daję ci 15 minut na przebranie się. Ubierz się w coś ładnego. Po tym czasie przyjdę zobaczyć, jak sobie radzisz - powiedziała po czym zniknęła za drzwiami. 

Clary nie widziała jeszcze nigdy naprawdę wkurzonej Isabelle, ale z opowieści Jace' a nie jest to przyjemny widok. Dlatego postanowiła znaleźć w szafie ,,coś ładnego" . Usiadła na podłodze w swoim pokoju przed otworzoną szafą i przebierała w ubraniach. Nie mogła znaleźć nic odpowiedniego, ponieważ w przeciwieństwie do jej nowej przyjaciółki, nie lubiła za wiele odkrywać. Zaintrygowało ją ubranie leżące na dnie szafy, które miało piękny szmaragdowy materiał. Wzięła do ręki, jak się okazało sukienkę. Spodobała jej się. Poszła do łazienki i szybko ją założyła. 


   Wychodząc wygładziła materiał stroju. Przyjrzała się w gigantycznym lustrze, którego wcześniej tu nie widziała. Pewnie Izzy przyniosła jej kolejny ,,prezent" . Kolor sukni podkreślał barwę jej oczu. Zaczęła teraz szukać odpowiednich butów. Niestety nie mogła nic znaleźć oprócz wysokich szpilek, ale nie mając nic lepszego do wyboru, założyła je.
   Podeszła do drewnianego pudełka w poszukiwaniu jakiś dodatków. Zdecydowała się na szmaragdowy naszyjnik w kształcie serca. 


 
 

















   W trakcie zakładania naszyjnika do pokoju weszła Isabelle. Jak zwykle wyglądała olśniewająco. Ubrana była w szafirową sukienkę i czarne szpilki. Miała, jak zwykle mocny makijaż. Tym razem zdecydowała się na ciemne cienie, które podkreślają jej oczy i krwistoczerwoną szminkę. 




 















-Clary widzę, że jednak umiesz się ubrać bez mojej pomocy - pochwaliła młoda Lightwood.

-Ymm dzięki - Clary nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć.

-Ale, gdzie twój makijaż? - spytała oburzona.

-Nie zamierzałam się malować.

-To niedopuszczalne! - skarciła ją Isabelle.

Isabelle podeszła z Clary do toaletki i kazała jej siadać. Lustro zasłoniła kocem, który zabrała z łóżka. Clary nie wiedziała jaki miała w tym cel, ale się nie odzywała. Rudowłosa stwierdziła, że Isabelle zawsze musi rządzić i nie toleruje żadnych sprzeciwów. Kiedy w końcu czarnowłosa skończyła swoje dzieło, zdjęła koc z lustra i położyła z powrotem na łóżku, podziwiając swoją pracę. Clary szczerze się zdziwiła. Jej makijaż był lekko widoczny, ale wydawał się niemal naturalny.


Clary poderwała się z miejsca i rzuciła na szyję przyjaciółce. Trwały w uścisku przez chwilę, po czym Isabelle spytała:

-Idziemy?

-Oczywiście.

Po jakimś czasie były już w Central Parku. Na pobliskiej ławce czekał na nich już Simon. Ujrzawszy dziewczyny rozpromieniony do nich podbiegł. Przytulił Clary z tak wielką mocą, że dziewczyna myślała, że przyjaciel ją udusi. Serce waliło jej, jak oszalałe. To był chociaż chwilowy powrót do przeszłości i normalności. Po chwili oderwali się od siebie, choć Clary nie chciała, aby to się kończyło. Chciała mieć go ciągle przy sobie, bo miała wrażenie, że zaraz rozpłynie się w powietrzu, a to wszystko to tylko sen i dalej jest uwięziona w rezydencji Valentina. Jednak to nie był sen, a Simon nigdzie się nie wybierał. Zdziwiła ją czułość z jaką przytulał się z Izzy. ,,Coś mnie ominęło? - spytała sama siebie" . Chwilę później Isabelle i Simon stali ze złączonymi dłońmi. Clary nic nie rozumiała, ale zaczynała do niej docierać prawda.

-Co jest? - spytała.

-Clary, bo wiesz... - zaczęła Isabelle. - Podczas twojej nieobecności trochę się z Simonem zbliżyliśmy i jesteśmy już oficjalnie parą.

Clary stanęła, jak wmurowana. ,,Parą?" to pytanie tłukło się jej po głowie.

-Ale jak to? - Spojrzała wymownie na czarnowłosą. - Simon.

-Clary nie jestem już dzieckiem, a poza tym sama chciałaś, żebym znalazł sobie dziewczynę - bronił się.

Clary pokręciła z niedowierzaniem głową. Jednak postanowiła ten dzień wykorzystać na ile może. Z Isabelle rozmówi się w Instytucie. Na twarz założyła sztuczny uśmiech. Jest dobrą aktorką, dlatego żadne z nich się nie połapało, że nie jest mimo to w nastroju, może trochę Isabelle. Ten dzień spędzili na siedzeniu na kocu, na trawie i śmianiu się z opowieści Simona. W pewnym momencie Clary naprawdę wrócił humor dzięki przyjacielowi i śmiała się szczerze. W końcu to nie wina Simona, że się zakochał. Ale Isabelle mogła być trochę bardziej ostrożna. Rudowłosa nie zamierzała wciągać jeszcze Simona w to bagno, w którym sama już jest po uszy.
Wracając do Instytutu Clary co jakiś czas patrzyła zirytowana na swoją towarzyszkę. Było już ciemno. Będąc coraz bliżej Instytutu czerwony naszyjnik Isabelle, który wykrywał obecność demonów coraz bardziej pulsował. Swoją drogą Clary dziwiła się, że przy niej nie pulsował. Najwyraźniej demon miał jakiś tryb maskujący i dopiero kiedy przejmuje nad nią kontrolę się uaktywnia. Widząc już Instytut można było także zaobserwować malutkie światełka, które zapewne były serafickimi ostrzami.

-Co do cholery?! - Na wpół krzyknęła Isabelle z lekkim strachem.

Nie czekając na odpowiedź pobiegła w stronę światełek rozwijając swój bat. Clary nie miała broni. Miała wyłącznie stelę, jak się okazało swojej matki, którą któregoś wieczoru podrzuciła jej Maryse. Nie myśląc zbytnio co robi wyciągnęła ją. Czuła, że demon się w niej budzi. Czuła, że ma więcej siły niż zwykle. Podeszła do pobliskiego metalowego płotu i wyrwała jeden z jego sztachet i narysowała nieznaną jej runę. Metal zaczął się świecić, by po chwili uformować się w coś rodzaju miecza. Na swojej skórze narysowała dodatkowo parę run. Poczuła się pewniej i umiała opanować demona, ale nadal wokół niej wił się czarny dym, a oczy jarzyły się na żółto. Pobiegła z niesamowitą szybkością w wir walki.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Oto i nowy rozdział. Mam nadzieje, że się spodoba. Przepraszam Was, że rzadko dodaję. Nie wiem, co jest tego przyczyną. Jednak myślę, że mi wybaczycie. Czekam na Wasze opinie i przepraszam za jakiekolwiek błędy.


Pozdrawiam wszystkich czytelników ♥

15 komentarzy:

  1. "-Ale, gdzie twój makijaż? - spytała oburzona.

    -Nie zamierzałam się malować.

    -To niedopuszczalne! - skarciła ją Isabelle." HAHAHA wiedziałam, że Izzy nie odpuści :DDD Rozdział MEGA <3 Już nie mogę się doczekać nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozwinięcie wątku walki będzie dobrym pomysłem, bardzo mnie to ciekawi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam, opłacało się <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Odwaliłaś kawał dobrej roboty, na prawdę rozdział wciągający i hyc patrzę a tu koniec. Czekam na następny, tylko nie każ czekać za długo ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz talent. Oby tak dalej. Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz własną książkę. Z wielką przyjemnością ją przeczytam.
    Pisz dalej i tak trzymaj kobito!����

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent. Oby tak dalej. Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz własną książkę. Z wielką przyjemnością ją przeczytam.
    Pisz dalej i tak trzymaj kobito!����

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz talent. Oby tak dalej. Mam nadzieję, że kiedyś napiszesz własną książkę. Z wielką przyjemnością ją przeczytam.
    Pisz dalej i tak trzymaj kobito!����

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam zaszczyt nominować cię do LBA! Więcej: http://the-mortal-instruments-the-otherstory.blogspot.fi/2016/02/liebster-blog-award.html?showComment=1455990907451#c96933176323394334

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę dziwnie składasz zdania, do reszty przyczepić się nie mogę - wszystko jest okej! Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na myśli? Może przyda mi się twoja rada w przyszłych rozdziałach. Byłabym wdzięczna. ;)

      Usuń
  11. Kompletnie nie zauważyłam że dodałaś nowy rozdział, który jest naprawdę świetny ;3
    Czekam na nexta i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak! Nareszcie jest rozdział i jak zwykle nie jest świetny
    Nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku, nie wiem od czego zacząć.
    Przeczytałam wszystkie rozdziały za jednym razem i jestem zaczarowana. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie i mega mnie wciągnęło. Rozdział jest super (jak i wszystkie inneXD) i nie z niecierpliwoscią czekam na kolejny.
    Pozdrawiam i zycze weny :*
    Nathalie xo

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział super! zapraszam do siebie ;) http://nefilimsawszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń